wtorek, 3 września 2013

Two

Otworzyłam powieki.Głowa mnie strasznie bolała.Promienie słoneczne drażniły moje oczy.Byłam cała obolała jakbym przebiegła maraton.Wtedy zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu.Nie wiedziałam gdzie jestem.Nie rozpoznawałam tego miejsca.Chciałam podetrzeć się na łokciach lecz nie miałam wystarczająco siły.Co mi zrobiłeś ? Prawą dłonią zaczęłam sprawdzać czy jestem ubrana.Czułam szorstki materiał sięgający do bioder.Zanurzyłam dłonią pod niego aby sprawdzić czy mam na sobie biustonosz.Był na miejscu.Zjechałam niżej ,kolejny materiał,grubszy niż poprzedni ,a wiec mam swoje szorty.Lecz jedno pytanie cały czas krążyło mi po głowie.Co ja tutaj robię ? Gdzie jestem ? Nagle poczułam ucisk w podbrzuszu.Dotknęłam tego miejsca.Lekko pomasowałam ,ból minął.Ostatnie pytanie ,najgorsze jakie krążyło w moich myślach.Zgwałciłeś mnie ? Oblizałam usta ponieważ były bardzo zaschnięte.Moje gardło było spragnione wody.Wytrwale przełknęłam ślinę.Zamknęłam powieki,byłam zmęczona.Na prawdę nie mam pojęcia co mi zrobiłeś,co mi podałeś ale cokolwiek uczyniłeś ,zastanawiało mnie,czemu ja ? Czy zaplanowałeś to ? Otworzyłam powieki ,co było bardzo ciężkie,czułam jakby ważyły bynajmniej tonę.pomimo bólu całego ciała podparłam się na łokciach.Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu w jakim byłam.Po lewej stronie była stary ,podarty,skórzany fotel.Wyglądał jakby stał nieużywany przez parę lat.Obok niego stał wielki regał z książkami,parę z nich leżało na drewnianej,spróchniałej podłodze.Generalnie panował tam bałagan.Na przykład jakieś stare szmaty walające się po kątach.Ściany nie były malowane to była tylko i wyłącznie zwykła cegłówka.Byłam tym bardzo zdziwiona.Po środku "pokoju" ,dywan,brudny,niby biały lecz szary od brudu.Po prawej okno,brudne jak wszystko tutaj.Łóżko na ,którym leżałam było aż ohydne,pościel zniszczona,podarta.(Byłeś aż tak leniwy żeby tam posprzątać ? Och niedobry ty.)Usłyszałam jakieś kroki.Podkuliłam nogi do klatki piersiowej jakby ta poza miała mnie ochronić przed całym złem na świecie,jakbym dzięki temu miała się czuć chroniona,bezpieczna.Zgrzyt poprzez otwierające się drzwi ,cholerny strach wywołał szybsze bicie mojego serca,szybciej krew płynąca w moich żyłach.To byłeś ty.Nie wiedziałam jak mam się przy tobie zachować.Porwałeś mnie ! A może nawet i więcej.Miałam ochotę się rozpłakać jak małe dziecko,bo właśnie tego w tedy potrzebowałam ,po prostu płaczu,tak też się stało.Uroniłam łzy i zaczęłam szlochać,schowałam twarz w kolana abyś tego nie widział ,dziwne co ? Zrobiłeś mi coś okropnego ,a ja jeszcze wstydzę się przy tobie się rozkleić.To jest aż absurdalne.
-Dlaczego płaczesz ?-Spytałeś.Czy ty w tym momencie byłeś poważny ?
-Uprowadziłeś mnie.-Wyszlochałam.
-Nie.-Wsadziłeś dłonie do kieszeni ,wystawały ci tylko kciuki (zawsze mnie to śmieszyło)-Ja ci tylko pomogłem wyrwać się z nienawidzonego przez ciebie samej świata.-Wtedy to było niedorzeczne,nie wiedziałam o co ci w ogóle chodziło.Na tamtejszą chwilę uważałam cię za potwora.
-Gówno prawda.-Syknęłam ze złością jak i przerażeniem.Moje myli były zakłopotane.Bałam się ciebie.To dziwne co ? Parę godzin temu z przyjemnością bym się z tobą umówiła ,lecz w tedy byłam pełna lęku i obawy przed tobą.Podszedłeś bliżej łóżka.Skuliłam się jeszcze bardziej o ile to było możliwe.Popatrzyłeś mi głęboko w oczy,były bardzo brązowe,prawie czarne.
-Nie bądź na mnie zła bo nie masz o co.-Żarty ?
-Jesteś nienormalny.-Serce biło mi jak szalone.Bałam się każdej chwili spędzonej z tobą.
-Powinnaś mi raczej podziękować.-Zatkało mnie.Czy jesteś psychicznie chory i chcesz coś mi zrobić ? Zacząłeś się śmiać.Nie wiem czy masz jakąś chorobę psychiczną ale na pewno wiem ,że jesteś przerażająco straszny.
-Do cholery uprowadziłeś mnie !-Krzyknęłam,nie chciałam tego bo bałam się twojej reakcji na podniesienie tonu.Cholera cię wiedziała jak zareagujesz.Na mój szok byłeś spokojny,zero reakcji ,a może tak właśnie zaczyna się twoja furia ? 
-Wciąż nie wdzięczna.-Westchnąłeś.Byłam pewna ,że tak się zaczyna furia złości,zaraz wszystko będzie w powietrzu i z tej złości przywiążesz mnie do krzesła ,brutalnie zgwałcisz.-Uratowałem cię przed tym całym złem na świecie.Odrobina wdzięczności by wystarczyła.-Wciąż nie wiem czym się kierowałeś mówiąc te słowa ku mnie ale uwierz mi na słowo to nie było ani odrobinę przekonujące.
-Chcę wrócić.-To jedyne co chciałam i żądałam od ciebie.Nic więcej,tylko powrotu.
-Po co ? Żeby się zmarnować ? Żeby żyć w kłamstwie ? Żeby żyć bez żadnego szczęścia ?-Mówiłeś z odrobiną irytacji w głosie.Czy to będzie zbyt nudne i denerwujące ,jeśli napiszę ,że znów się bałam ? Może i tak ale nie śmiej się ! Tak się czułam.
-Chcę wrócić,to jedyne czego chcę.-Pociągnąłeś za swoje końcówki ciemno blond włosów i zacząłeś chodzić w kółko.Czyżbym miała rację co do furii ,której się tak obawiałam ? Uderzyłeś pięścią w starą,drewnianą szafę.Podskoczyłam ze strachu.
-Po cholerę !? Zmarnujesz się w tamtym świecie ! Zrozum to.Radze ci przyzwyczaić się do tutejszego klimatu bo nie ma mowy żebyś wracała.-Wyszedłeś trzaskając drzwiami,czyli zostałam uwięziona,właśnie przez ciebie.

I jak ?? Jest juz nowy ,torchę długo nie było ,za co przepraszam więcej tak nie będzie.Obiecuje :* xyz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz