piątek, 16 sierpnia 2013

One

Siedziałam na czerwonej walizce oczekując moich rodziców.Tego dnia mieliśmy wyjechać na dwa miesiące do Europy.Nie chciałam tam jechać.New York to moje miasto,dość chaotyczne ale dawałam sobie z nim świetnie radę.Oczekując na rodzinę,rozglądałam się po lotnisku.Ludzie chaotycznie biegali aby tylko zdążyć.W prawej kieszeni moich spodni poczułam wibrację.To był mój telefon,rodzice dzwonili z wiadomością ,że mamy jeszcze dwie godziny do lotu.Wtedy zauważyłam kawiarenkę.Dałam im znać gdzie jestem jakby ich to obchodziło i ruszyłam w tamtym kierunku.W środku panował mrok.Ciemne ściany ,stoły ,krzesła.Światła były bardzo słabe ,na stołach duże waniliowe świeczki.Usiadłam przy pustym stole ,zamawiając orzechowe cappuccino.Chciałam coś sprawdzić na internecie ale nie miałam zasięgi.Uroki telefonu niby jest ale nie zawsze działa.Młody kelner ,trochę starszy ode mnie przyniósł mi zamówienie.Upiłam łyk gorącego napoju.
-Mogę się dosiąść ?-Usłyszałam męski głos.Uniosłam głowę do góry by spojrzeć kto do mnie mówi.To byłeś ty.Twoje duże,brązowe oczy przeszywające moje.Idealnie ułożone włosy.Malinowe usta,proszące się o pocałunek.
-Tak,nie ma sprawy.-Odparłam ośmielona twoim chłopięcym urokiem.Usiadłeś na przeciwko mnie ,wciąż wpatrując się w moje oczy.
-Jak masz na imię ?-Spytałeś totalnie nie owijając w bawełnę.Byłam nieco zaskoczona ,rzadko kiedy chłopacy są tak odważni w stosunku dopiero poznanych dziewczyn.
-Lucy ,a ty ?-Uniosłam brew ku górze oczekując twojej odpowiedzi.
-Justin.-Uśmiechnąłeś się w moją stronę.Od razu zauważyłam twój śliczny uśmiech.
-A więc Justin,co Cię tu sprowadza ?-To było głupie ,ale poprzez twój urok nie mogłam nic innego wymyślić.Co innego ludzie mogliby robić na lotnisku jak nie podróżować ? Skarciłam się w myślach ale to wszystko to była tylko i wyłącznie twoja wina.
-Przyleciałem do New Yorku załatwić parę spraw,czekam na samolot i wracam do domu,a ty ?-Spojrzałeś głęboko w moje oczy.Przez chwilę zaniemówiłam ,ponieważ twoje oczy były hipnotyzujące.Chrząknęłam aby ogarnąć swoje myśli.Oblizałam swoje wargi.
-Wyjeżdżam z rodzicami do Europy.-Odgarnęłam spadający kosmyk włosów za ucho.
-Chcesz tam jechać  ?-Dopytywałeś szczegółów.W tedy nie wydawało mi się to ani trochę dziwne.
-Nie koniecznie.-Odparłam z grymasem na twarzy ,na co się zaśmiałeś.Widocznie musiało to wyglądać prze komicznie.Przeprosiłam cię na chwilkę ponieważ chciałam poprawić makijaż.W łazience uwinęłam się dość szybko,nie wiem dlaczego ale ciągnęło mnie do ciebie.To było aż przerażające ale prawdziwe.Wróciłam do stolika,oczywiście przywitałeś mnie jednym z twoich uroczych uśmiechów.Dopiłam do końca swojego napoju.
-Dlaczego nie chcesz z nimi jechać ?-Ciągle się dopytywałeś.Nie rozumiem dlaczego nic w tedy nie zauważyłam,aż tak mnie uwiodłeś spojrzeniem jak i uśmiechem.Pewnie musiałeś dużo trenować przed lustrem.
-A ty byś chciał na dwa miesiące wyjechać z rodzicami ,zostawiając przyjaciół ?
-Zależy.-Była to bardzo tajemnicza odpowiedź ale urzekło mnie to ,bo od samego początku byłeś otwarty ale zarazem tajemniczy,imponujące.
-Zależy od czego ?-Zmarszczyłam brwi.
-Od przyjaciół,rodziców,zależy jacy są.
-Normalni.-Wzruszyłam ramionami.Próbowałam cię rozgryźć lecz byłeś zbyt skryty w sobie.
-Nie ma ludzi normalnych.Są zboczeńce,pedofile,psychole,zwariowani,zbyt zajęci pracą aby dostrzec piękno.-Zamurowało mnie.Chłop tak w młodym wieku zna się na rzeczy.Widać było ,że jesteś inteligentny.
-Masz rację.-Przytaknęłam jak pies posłuszny swojemu panu.Czy to tak właśnie wyglądało ?Zaczęła boleć mnie głowa.
-Ile masz lat ?-Kolejne bardzo prywatne pytanie oczekujące odpowiedzi.Patrząc wstecz czuje się jak idiotka.Do tej pory nie wierzę ,ze dałam ie tobie omotać i odpowiadać na wszystkie pytania.Dlaczego i zaufałam ? Przecież byłeś dla mnie obcy.
-Siedemnaście,ty ?-Zaczęłam masować lewą skroń ,może to mi pomoże prze zwyciężyć ból.Normalni ludzie brali by tabletkę lecz ja byłam temu przeciwna.Wolałam trochę pocierpieć niż faszerować się lekami.
-Dziewiętnaście.-Odparłeś bez żadnego entuzjazmu.Aby wykryć w tobie jakiekolwiek emocje trzeba być mistrzem.
-Jesteś całkiem miły jak na obcą mi osobę.-Odparłam.Obraz zaczynał mi się rozmazywać przed oczami.Mrugałam kilka razy ale to nic nie pomagało.
-Dziękuję,ty również.-Zrobiłam się słaba,jakbym miała zaraz zemdleć.Ból głowy jeszcze bardziej się nasilił.Nie wiedziałam co się dzieje.Od czego to może  być ? Strasznie chciało mi się spać ,a to dziwne przy takim ucisku w głowie.Nigdy czegoś takiego nie miałam.Zapewne wpadłabym w panikę lecz nie mam na to siły.Mój organizm próbował walczyć.Oddech  stawał się co raz cięższy,aż to był wielki wysiłek aby wziąć oddech i go wypuścić.Oczy powoli same mi się zamykały.Próbowałam je mieć otwarte za wszelką cenę ale nie dawałam rady.Zamknęły się,nie widziałam nic ani nie słyszałam po prostu odpłynęłam.



I jak ?? Podoba Wam się pierwszy rozdział ? Proszę o wyrażenie opinii w komentarzu,Ja wiem ,że się nie chce ale w tedy  wiem co wy sądzicie o moim pisaniu. Proszę ,z góry dziękuję i do następnego

1 komentarz:

  1. Ciekawie się robi, takie inne to opowiadanie, czekam na nn ;)) @kochamjustinamm

    OdpowiedzUsuń